Facebook
A A A

Recenzje czytelników

Jeżeli chcą Państwo podzielić się z nami wrażeniami dotyczącymi ulubionych tytułów, zachęcamy do przesłania recenzji.

 

Opowieść, którą autorka nam przedstawia, nie jest klasyczną powieścią osnutą na jakimś wiodącym, wyrazistym wątku. Jest to raczej historia kilku bohaterów i wycinek burzliwych dziejów od 1934 roku do czasów współczesnych, rozgrywająca się w dwu krajach: Hiszpanii i Francji. Składa się z wielu odcinków (nazwałabym je puzzlami) zawierających sekwencje zdarzeń opisanych przez poszczególnych bohaterów. Brak ciągłości w ich prezentowaniu a także rozbicie tych opowieści na subiektywnie odczuwane i opowiedziane puzzle sprawia, że w miarę jak czytamy i odsłaniamy je, składając obraz całości, opowieść staje się coraz ciekawsza, wciągająca jak kryminał, by na końcu dowiedzieć się kto zabił i dlaczego. Nie brakuje tu wątków sensacyjnych, kryminalnych i obyczajowych, które odkrywamy brnąc w lekturę.

Moim zdaniem książka jest bardzo chaotycznie napisana. Trudno zrozumieć kto jest czyim krewnym, ponieważ jest tam wiele splątanych wątków i tajemniczych postaci. Zgadzam się, że śmiech to rzecz najważniejsza w życiu. Bo kiedy ktoś cały czas zachowuje powagę, ten wcześnie umiera, a przecież ludzie pogodni żyją dłużej.

Powieść Amelii Noguery zawiera elementy charakterystyczne dla wielu jej rodzajów. Jest tu więc zarys historii rozgrywającej się w Europie na przestrzeni lat 1934 – 2000 oraz dzieje życia kilku rodzin hiszpańskich, które przeniosły się z kraju owładniętego rozruchami do początkowo bezpiecznej Francji. Jest pierwiastek powieści kryminalno - detektywistycznej, do końca trzymającej czytelnika w napięciu i niewiedzy - kto jest kim. Ale przede wszystkim jest to powieść o miłości we wszystkich jej formach i przejawach.

Jazz w Polsce zaczął się rozwijać w latach 60. Jest to okres buntu przeciwko reżimowi, który spina okowami młodych ludzi. Młodzi pragną zmian i póki co - czynią to za pomocą muzyki nowoczesnej, która z trudem przedziera się z Zachodu poprzez ”żelazną kurtynę”. Pragną  by  muzyka ta miała charakter niezwykły i była utożsamiana jako jej polski nurt. Trzciński - super zdolny młody człowiek porzuca pracę lekarza i oddaje się jej bez reszty. Niewątpliwie zawiódł rodziców, którzy widzieli w nim człowieka ratującego życie innym. Czynił to wprawdzie w inny sposób. Wyciągał, wraz z innymi, młodych gniewnych z marazmu w sposób bezkrwawy. Pasja z jaką poświęcał się swojemu hobby wprawia w zdumienie czytelnika. Pnie się wytrwale po stopniach kariery w kraju, by ostatecznie zaistnieć w świecie muzyki. Komeda robi światową karierę. Nic jednak nie jest za darmo.

Autorka włożyła wielką pracę w zbieranie materiałów, wspomnień, anegdot i faktów, weryfikowała je pracowicie w wielu miejscach na świecie, gdzie los skierował twórców jazzu. Szukała i dokonywała  nowych odkryć w tej mierze, co znacznie podniosło wartość książki dla miłośników tego rodzaju muzyki i jej ikon. Praca jest bogata w szczegóły, ale nie zatraca się w nich. Twardo trzyma się konstrukcji i głównego przesłania, czyli ukazania narodzin i rozwoju polskiego jazzu, tego co od początku stanowiło o jego specyfice w nurcie światowym. Bo bohaterem tej książki nie jest tylko Komeda, ale cały ten specyficzny w polskiej kulturze PRL-u świat wolnej muzyki, twórczości wbrew wszelkim formalnym przeszkodom a nawet jawnej wrogości władz, tworzony i zanurzony w nurt światowej i europejskiej kultury.

Książka Jakuba Małeckiego „Rdza” jest niezwykle napisana. Z jednej strony  podoba mi się jego  styl, ale jednak trudno zrozumieć historię opisywanej przez niego rodziny. Wg mnie autor powinien opisać wydarzenia chronologicznie. Wydaje mi się, że czytelnicy mogliby wówczas lepiej je zrozumieć i długo pamiętać. Książka przypomina, że w każdej rodzinie są chwile szczęścia i tragedii.

Czym jest ta tytułowa rdza? Rozumiem, że ma ona jakieś symboliczne znaczenie dla losów bohaterów i ogólnie dla czasów w jakich się dzieją. Jednak zupełnie mi ten tytuł i ta symbolika nie pasuje. Przecież dla tak burzliwych i okrutnych zdarzeń w życiu postaci narzucają się wręcz skojarzenia bardziej „gorące”: wojna, wysiedlenia, namiętne uczucia miłości i nienawiści, uparte dążenia do wyrwania się ze swego losu i środowiska, generują inne skojarzenia symboliczne niż korozja powoli trawiąca nieruchome obiekty. Być może miał autor na myśli symboliczną rdzę powoli wytrawiającą owe uczucia i powroty na wieś – ale i w tym przypadku nie jest to trafione.

Ujęły mnie wspomnienia dawno przeżytych lat wojny i okupacji, które rykoszetem uderzyły w moje serce. Staram się o nich nie myśleć, ale są we mnie i nawet patyna czasu nie uwolni ich z mojej głowy. Są właśnie jak tytuł książki, jak rdza, która wżarła się w mózg i nic ją stamtąd nie usunie.

Żona Dalego, Helena Diakonowa, córka moskiewskiego urzędnika wyemigrowała z Rosji.  Była przepiękna i Dali bardzo się w niej zakochał, kiedy wzięli ślub, ona do Rosji już nie wróciła. Niestety koledzy Dalego, malarze i jego przyjaciele, nie polubili tej kobiety. W Paryżu Gala i Dali spotykali się z jego przyjaciółmi i kiedy Dali zaprosił ich do Cadaque Gala i Max Ernst zakochali się w sobie.

Książka Domingo jest opowieścią opartą na faktach i jak się wydaje dobrze udokumentowaną. Skupia się na życiu i emocjach głównej bohaterki, Gali Diakonowej, uważanej przez siebie samą ale i przez środowisko artystyczne za muzę dwóch wybitnych artystów XX w. Paula Eluarda i Salvadora Dalego.

[1] 2 3 4 5 6 7 8 9 z 9 następna

Info
Newsletter
By otrzymywać informacje o spotkaniach, imprezach i nowościach w Bibliotece, zachęcamy do subskrypcji naszego newslettera:
Zapisz
Wypisz
Kalendarz
maj 2019
pn wt śr cz pt so nd
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31