Facebook
A A A

Ewa Stachniak „Bogini tańca”

,

Powstanie tej książki zawdzięczamy zainteresowaniu się autorki kolekcją notatek choreograficznych, zbiorem listów, recenzji, wywiadów z tancerzami, a przede wszystkim pamiętnikiem samej  Bronisławy Niżyńskiej - nazywanej cudownym dzieckiem baletu.

Do tych skarbów, które znajdowały się w Bibliotece Kongresu w Waszyngtonie, udało się dotrzeć autorce. Wydobyła je na światło dzienne i przybliżyła czytelnikowi świat baletu i jego niekwestionowaną prawdziwość i szczerość. Bronisława Niżyńska wywodziła się z rodziny artystów sztuki baletowej. To rodzice nauczyli ją i jej braci Wacława i Stanisława wyrażania własnym ciałem i jego ruchami uczuć, które są w człowieku. To właśnie ciałem tancerze przekazują historię widowiska rozgrywanego przez nich na scenie. Ale żeby móc to uczynić potrzeba wielu lat pracy, samozaparcia i ćwiczeń, dzięki którym potrafią do perfekcji nad nim zapanować. Nie ma absolutnie przesady w wypowiedzi Bronisławy Niżyńskiej: „Taniec jest jak oddychanie. Jest we mnie wpleciony, w moje ciało. Wystarczy, że go uwolnię…”.

Niżyńska przyznaje jak wiele zawdzięcza wiedzy tanecznej swoim rodzicom, wspaniałemu tancerzowi jakim był jej brat Wacław, oraz nauczycielom i  mistrzom - jak choćby Sergiusz Diagilew. Ciężka praca nad swoim ciałem i jego utanecznieniem, chęć zwrócenia na siebie uwagi prowadzącego zespół, by otrzymać główną z ról, prowadziła do twardej rywalizacji. Pragnienie    stworzenia nowego, eksperymentalnego baletu sprawiło, że odeszła od Diagilewa i zaczęła pracować na własną rękę, wprowadzając do tańca nowatorskie formy i rozwiązania.

Nie da się ukryć, że światem baletu i jego artystami rządziły małostkowość, wrogość podszyta zazdrością i chęcią wybicia się z grupy na szczyt popularności. Jeżeli do tego dodać rozgrywające się wojny w krajach, w których przyszło im żyć i działać oraz rywalizacja, aby  utrzymać się na rynku pracy, to trudno się dziwić, że wielu z nich dopadała depresja. Życie osobiste też na tym cierpiało i jedynie przeświadczenie, że „sztuka to jedyna prawdziwa wartość w świecie pełnym fałszywych bogów” pozwalało im trwać i walczyć o swoje. Sama bohaterka powieści dała nam przykład osoby, która wbrew przeciwnościom losu dąży do celu. Nie jest to wysiłek daremny, bo zarówno ona jak i jej wspaniały brat Wacław Niżyński wpisali się na trwałe w historię baletu. Zadbali również, by następne pokolenia tancerzy (w tym także ich własne dzieci) w miarę swoich zdolności kontynuowały i pracowały nad dalszym rozkwitem tej dziedziny sztuki, która dla nich była całym światem.

Barbara Tora DKK „Liberatorium” MBP w Jaśle