Facebook
A A A

Spotkanie z Barbarą Powroźnik

czwartek, 16 kwietnia 2009

„My zmarłej przestrzeni na żer żywcem rzuceni” – wspomnienie Sybiru

 

Miejska Biblioteka Publiczna w Jaśle  zorganizowała spotkania z   syberyjskimi zesłańcami. Towarzyszą one wystawie „Nasze jasielskie korzenie – Sybiracy”.  16 kwietnia br. odbyło się spotkanie z Barbarą Powroźnik autorką  wspomnień "Między nocą rozpaczy a świtem nadziei” oraz  wydaną z Jerzym Bernhardtem „Idziem od Międzygórza poprzez Sybir, po Jasło i Olsztyn”.  Urodziła się w 1929 roku w Międzygórzu na Nowogródczyźnie, gdzie jej rodzice Franciszek i Apolonia prowadzili nowoczesne gospodarstwo rolne. W 1940 r. jedenastoletnia Barbara wraz z matką i rodzeństwem została wywieziona w syberyjskie lasy. Matka  w ostatniej chwili chwyciła obraz Ostrobramskiej Madonny, do którego modlili się w chwilach zwątpienia i który towarzyszył im przez całe zesłanie. W nim to autorka upatruje swoje ocalenie. Wśród natłoku wspomnień wyłania się scena, której była świadkiem,  kiedy polski  żołnierz składał broń  z okrzykiem „Jeszcze Polska…”. Za ten gest otrzymał od Rosjanina kopniaka w twarz. „Tak została zdeptana godność człowieka, żołnierza i Polski”.

Ze łzami i ogromnymi emocjami opowiadała o koszmarze Sybiru. „Nie rozumiałam tego, co się działo” – mówiła na spotkaniu. Najbardziej przerażało ją dotkliwe podbiegunowe zimno, pluskwy i głód. Ludzie umierali z głodu, przemęczenia i tęsknoty. Starała się zrelacjonować czas zesłania oczami dziecka. Mieszkali w domu zbudowanym z drewnianych bali, ocieplonym mchem. Dorośli pracowali przy wyrębie lasu, dzieci zaś chodziły do rosyjskiej szkoły. Gdy pewnego dnia osłabła z głodu i nie mogła iść do szkoły, dzieci kołchoźników przyniosły jej chleb. Nazwała to ludzką twarzą Rosji. Zesłanie udało się jej przetrwać dzięki niezłomnej sile matki, która poiła rodzinę optymizmem. Spotkania z młodzieżą B. Powroźnik  szczególnie sobie ceni, gdyż może opowiadać historię, która  miała nie istnieć.  Poległym na „nieludzkiej ziemi” zadedykowała  „Hymn Sybiraków”.

Na zakończenie bohaterka spotkania wyrecytowała wiersz Beaty Obertyńskiej „Suplikacje”. Oto fragment:

my zmarłej przestrzeni na żer żywcem rzuceni,

my wyjęci spod prawa,

z człowieczeństwa wyzuci,

my deptani jak trawa,

zaganiani i szczuci –

my nędzarze zawszeni,

my co głód nas ogłupia,

my rzesza bezimienna

do dna krzywdą otruta,

Ciebie Boga błagamy