Facebook
A A A

Chcę Wam powiedzieć o życiu – spotkanie z Mateuszem Nockiem

czwartek, 25 kwietnia 2019

25 kwietnia 2019 w ramach Światowego Dnia Książki i Praw Autorskich gościem Miejskiej Biblioteki Publicznej w Jaśle był poeta i wokalista Mateusz Nocek, autor poematu „Skądinąd”.

Chcę Wam opowiedzieć o życiu -  powiedział Mateusz Nocek rozpoczynając spotkanie.

Życie weryfikuje poglądy i porządkuje doświadczenia. To co go dotknęło: porażki, brutalność, miłość  -  zawarł w poemacie „Skądinąd”. W wypowiedziach artysty czuć gorycz, ale nie przegraną, choć bliska mu jest postawa outsidera i odmieńca, pośrednio ukształtowana przez poezję Edwarda Stachury, której jest entuzjastą. Ciągle wadzi się ze Stwórcą, nie tylko w swojej twórczości ale i w życiu.

Z Bogiem i Tatą utrzymuję więzi - mówił przekornie, mocno akcentując swój niepokorny stosunek do wiary. Jednakże artysta właśnie w Biblii szuka ukojenia i inspiracji. Ma niezłomne przekonanie jakie to ważne w procesie kształtowania osobowości młodego człowieka.

Lektury uwrażliwiają i kształtują mentalność, wzmacniając poczucie własnej wartości nie pozwalając się zagubić - stwierdził.

Nie bez znaczenia są tu przeczytane powieści i obejrzane obrazy, jak chociażby bliskie mu malarstwo Klimta, Chełmońskiego, Malczewskiego.

Ważne jest by mieć poczucie ukorzenienia, które pozwala wyzbyć się wielkomiejskich kompleksów - wyjaśnił.

W sferze poetyckiej za sugestywną formę przekazu uważa krzyk. Z jego  słów wybrzmiewa poczucie misji by „walczyć o siebie i budzić ludzi”. A muzyka i literatura są właśnie takimi  narzędziami, które pomagają w duchowych przemianach.

Nie chodzi mi o ewangelizację, ale o przekaz wartości - podsumował.

Na zakończenie zaśpiewał trzy piosenki. Jedną z nich był wiersz Hermana Hessego zamieszczony w powieści niemieckiego noblisty „Wilk stepowy”:

Ja, wilk stepowy, gnam bez końca,
Świat pod całunem śniegu legł,
I nigdzie sarny ni zająca,
A nawet kruk z gałęzi zbiegł.
W sarenkach jestem zakochany,
Ach, gdybym chociaż jedną miał,
Wziąłbym ją w zęby, wziąłbym w łapy,
I przy niej się rozkosznie grzał
(…)